Przyśpieszona informatyzacja służby zdrowia – rewolucja 2014

Od 1 sierpnia 2014 r. obowiązywać będzie w Polsce nowa ustawa dotycząca systemu informacji w ochronie zdrowia. Wiążę się ona z wprowadzeniem, we wszystkich placówkach służby zdrowia wyłącznie elektronicznego systemu dokumentacji. W założeniu ma być szybciej, nowocześniej i wygodniej niż dotychczas. Tylko czy jest to realne?

Każdy kto choć raz korzystał z usług publicznej opieki zdrowotnej, na pewno może wyliczyć szereg wad i zaniedbań, które należałoby wyeliminować. Wprowadzenie elektronicznego obiegu informacji oznacza, że wszystkie czynności poczynając od rejestracji pacjenta w momencie przybycia do placówki, przez wykonanie badań obrazowych, a kończąc na postawieniu diagnozy i wystawieniu recepty, będą wykonywane w systemie informatycznym. Umożliwi on również wcześniejszą rejestrację na wizyty, bądź badania lekarskie za pośrednictwem Internetu, używając indywidualnego konta pacjenta. Takie konto miałoby być dostępne za pomocą internetowej platformy gromadzącej dane o pacjentach, receptach, wykonywanych usługach i placówkach medycznych. Dzięki niemu lekarz miałby dostęp do całej historii choroby pacjenta w jednym miejscu.

Nie sposób wymienić wszystkich korzyści płynących z informatyzacji placówek świadczących usługi zdrowotne. Najważniejszymi są:

- likwidacja kolejek oraz efektywne zarządzanie czasem pracy personelu medycznego,
- lepsza komunikacja między personelem,
- skrócenie czasu dostępu do informacji diagnostycznej przez lekarza
- redukcja błędów lekarskich i poprawa jakości usług medycznych dzięki oprogramowaniu, które będzie ułatwiało pracę lekarza,
- zmniejszenie kosztów funkcjonowania placówki medycznej,
- większa trwałość danych.

 Największym problemem wydaje się koszt zakupu, wdrożenie oraz późniejsze utrzymanie takiego systemu. Kolejną niedogodnością może być dość wysoki średni wiek lekarzy, który wynosi w Polsce około 48-55 lat. Nie wszyscy potrafią obsługiwać komputer i nie są do niego tak entuzjastycznie nastawieni jak młodsze pokolenia, co wiąże się z dłuższym procesem przygotowywania i szkolenia personelu. Jednakże eksperci ds. wdrożeń systemów informatycznych podkreślają, że takie rozwiązanie niesie za sobą w większej mierze korzyści i pracownicy, którzy na początku buntowali się przeciwko wprowadzeniu systemu informatycznego, po 6 miesiącach użytkowania nie chcą słyszeć o powrocie do dokumentacji papierowej.

Niestety tutaj kończą się pozytywy i zaczyna rzeczywistość. Szara rzeczywistość. Ustawa nie precyzuje wielu kwestii, w tym najważniejszej, czyli źródła finansowania całego przedsięwzięcia. Szpitale będą musiały wysupłać ze swojego, już napiętego budżetu, co najmniej kilka milionów złotych, bądź samodzielnie postarać się o inne formy dofinansowania. Małe przychodnie, mimo znacznie mniejszego kosztu informatyzacji, również nie są przygotowane, aby w ciągu niespełna 2 lat ponieść taki wydatek. Ponadto nie sprecyzowano rodzaju rozwiązania informatycznego z którego placówki mają korzystać, przez co mogą występować problemy z kompatybilnością w trakcie komunikacji z innymi ośrodkami bądź centralną bazą danych.

Kolejnym dużym problemem jest czasochłonność procesu informatyzacji placówki. Zdobycie finansowania, wybór odpowiedniego systemu, konsultacje, ogłoszenie przetargu, negocjacje z wykonawcami, wdrożenie i szkolenie personelu może zająć wiele miesięcy. Dodatkowo mogą się pojawić odwołania w postępowaniach przetargowych oraz różne spory prawne, które w tak skomplikowanym przedsięwzięciu wydają się nieuniknione.

Zdaniem Marka Balickiego, dyrektora Szpitala Wolskiego w Warszawie, zakaz używania dokumentacji papierowej od połowy 2014 r. jest dla szpitali niewykonalny. „Jeszcze dużo czasu upłynie, zanim w 100% wszystko będzie elektroniczne. Przecież trzeba dodatkowo  wyposażyć pielęgniarki i lekarzy w tablety, żeby mogli wprowadzać dane w momencie podejmowania decyzji” -  tłumaczy Balicki.

Na domiar złego podczas kontroli w CSIOZ ( Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Służby Zdrowia ), które miało być centralną komórką sieci informatycznej szpitali i przygotować centralną bazę o pacjentach, receptach, wykonywanych usługach i placówkach medycznych, NIK wykryło szereg nieprawidłowości. Było to m. in. naruszenie ustawy o zamówieniach publicznych ( zmowa cenowa ), znaczne opóźnienia w realizacji projektów, niegospodarność ( zamówienia usług konsultingowych i doradczych za kilka mln zł ) oraz braki wykwalifikowanej kadry, która zarządza projektami. W związku z tym Komisja Europejska zdecydowała się wstrzymać dofinansowanie całego projektu wartego 712 mln zł.

W tym przypadku miano „rewolucji” wcale nie jest przesadzone, bo wprowadzenie nowoczesnych systemów informacyjnych do służby zdrowia w miejsce pożółkłych kartek, jest jak skok cywilizacyjny. Ciężko jednak nie odnieść wrażenia, że ustawa była pisana na kolanie przez kogoś bez pojęcia o rzeczywistości polskiej służby zdrowia. Chciałbym się mylić, ale na horyzoncie już widać szereg błędów. Chodzi między innymi o wykonane w pośpiechu przetargi, niewykorzystany sprzęt stojący w piwnicy, bo nikt nie przewidział, że nie będzie pieniędzy albo kadry do jego obsługi i przepychanki pomiędzy producentami oprogramowania, placówkami medycznymi oraz ministerstwem. Podobny efekt mogliśmy obserwować ostatnio podczas wprowadzania ustawy refundacyjnej, ale wygląda na to, że na razie nikt, nie wyciągnął z tego wniosków.

Źródła:

http://www.rynekzdrowia.pl/Rynek-Zdrowia/Nie-wszyscy-będą-przygotowani,117065.html
http://sites.google.com/site/infonfzpl/home/prawo-i-medycyna/prawo-i-medycyna—artykuly
http://www.rynekzdrowia.pl/Finanse-i-zarzadzanie/Poklosie-kontroli-NIK-setki-milionow-unijnego-dofinansowania-dla-CSIOZ-zagrozone,116616,1.html

http://biznes.onet.pl/przetarg-za-miliony-do-uniewaznienia
http://wcpit.pl/

Kategoria Biomedyczni, News | Tagi , , , , , , , , | Skomentuj

Onkalo – miejsce zamknięte na 100 000 lat

 

Zachodnia Finlandia, kamienisty i bardzo surowy krajobraz. Czego ludzie mogą tam szukać? Otóż właśnie tam 400 metrów pod ziemią zostało wybudowane największe składowisko najgroźniejszych odpadów radioaktywnych, które dopiero po 100 000 lat przestaną być szkodliwe.

Od samego początku ery energii nuklearnej ludzkość zmaga się z największym problemem związanym z odpadami radioaktywnymi. Co z nimi robić? Jak je składować? Onkalo jest pierwszym tak ogromnym projektem a jego budowa nie została jeszcze zakończona. Zmagazynowane tam odpady będą jednak tylko częścią z ok. 200-300 tys. ton radioaktywnych efektów ubocznych korzystania z energii jądrowej znajdujących się na całym świecie. Po wypełnieniu tego składowiska około 2100 roku zostanie ono zalane betonem i zaplombowane tak, aby nigdy nikt nie mógł się do niego dostać.

Czy to rozwiązanie jest na pewno bezpieczne? Czy ludzkość jest w stanie wybudować coś co przetrwa nienaruszone przez 100 000 lat? Czy w przeciągu tak długiego czasu nikogo nie skusi chęć otworzenia i zobaczenia co jest w środku, bądź zdobycia odpadów w celu ich przetworzenia? Aby lepiej zapoznać się z tematem zapraszam do obejrzenia bardzo ciekawego filmu „Jądro Wieczności”, do którego link znajduje się poniżej:

Zapraszam do dyskusji

Źródła:

1. Onkalo, posiva.fi

2. The Chamber You Must Always Remember To Forget, dfi.dk

Kategoria News | Tagi , , , | Skomentuj

MIT: Pojedyncze neurony odpowiedzialne za przechowywanie pamięci

„Naukowcy określili konkretne miejsce w mózgu odpowiedzialne za  przechowywanie pamięci. Pobudzając małe, określone klastry neuronów naukowcy byli w stanie sztucznie wywołać konkretne zdarzenie z pamięci. Usunięcie tych neuronów zaowocowałoby stratą pamięci. Badania przeprowadzono na myszach.”

Cały artykuł na stronie extremetech.com

Źródło: wykop.pl

Kategoria News | Tagi , , | Skomentuj

Koniec zasypiania za kierownicą?

Lexus wyposaża swoje modele w system monitorowania zmęczenia kierowcy, który potrafi rozpoznać czy prowadzący pojazd w wystarczającym stopniu skupia uwagę na drodze. Śledzi także ruch powiek, co pozwala rozpoznać objawy senności u kierowcy.

System DMS (Driver Monitoring System), został opracowany przez inżynierów Toyoty będącej właścicielem marki Lexus. Składa się z kamery CCD zamontowanej na wierzchu pokrywy kolumny kierownicy oraz wspomagających ją sześciu diod LED pracujących w bliskiej podczerwieni. Zastosowanie tego typu diod pozwala na sprawne działanie systemu zarówno w dzień, jak i w nocy.

Driver Monitoring System w Lexusie LS 600h (fot. en.wikipedia.org)

Po uruchomieniu system wykrywa twarz kierowcy, mierzy jej szerokość i wyznacza środek, który następnie służy jako punkt odniesienia w procesie monitorowania ruchu głowy. Dzięki temu możliwe jest wykrycie sytuacji, w których kierowca nie skupia wystarczającej uwagi na drodze. Zastosowany system przetwarzania obrazu pozwala także śledzić położenie górnej i dolnej powieki. Śledząc szerokość na jaką otwierają się oczy, możliwe jest ostrzeżenie kierującego o potencjalnym zagrożeniu zaśnięcia za kierownicą.

Schemat działania systemu DMS (źródło: Toyota)

Driver Monitoring System współdziała z systemem zapobiegania kolizji (Pre-Crash Safety), który po wykryciu przeszkody, na podstawie jej pozycji, prędkości i toru poruszania się samochodu, oblicza prawdopodobieństwo wystąpienia kolizji. Gdy wykryte zostanie zmęczenie lub senność u kierowcy, a prawdopodobieństwo wystąpienia kolizji będzie wysokie, zostanie wyświetlone ostrzeżenie „BRAKE!” i uruchomiony sygnał ostrzegawczy. Przy braku jakiejkolwiek reakcji ze strony prowadzącego pojazd system automatycznie przygotuje układ hamulcowy, napnie pasy bezpieczeństwa i uruchomi hamulce w celu uniknięcia zderzenia.

System DMS jest obecnie oferowany jako wyposażenie w modelach Lexus’a linii LS i GS.


Źródła:

1. Driver Monitoring System in Lexus, lexus.eu

2. News – Driver Monitoring System, newcarnet.co.uk

3. Pre-Crash Safety in Toyota, toyoland.com

4. Lexus Polska, lexus-polska.pl


Kategoria News | Tagi , , , , , | Skomentuj

Relacja: Rekrutacja

W czwartek 8. marca wieczorem odbyło się Walne Zgromadzenie Koła połączone z rekrutacją, a raczej rekrutacja połączona z Walnym Zgromadzeniem. Po krótkiej prezentacji Marcina o Kole i nie tylko oraz tradycyjnej rundce pytań zapoznawczych udało nam się przyjąć sześciu nowych członków – Asię, Kamila, Jarka, Przemka, Szymona i Kamila.
Wybraliśmy też nowy Zarząd i czym prędzej zajęliśmy się tym, na co wszyscy czekali – lutowaniem.

Pod czujnym okiem Mateusza i Roberta lutowaliśmy układy Wzmacniacza Szeptu, innymi słowy superczułego podsłuchu. Gotowym działającym układem można na przykład podsłuchać wyraźnie bicie serca.

Garść zdjęć:

Więcej zdjęć na naszej stronie na facebooku:

Galeria: Rekrutacja 8.03.2012

 

Kategoria News | Skomentuj

Zasilanie bezprzewodowe – przyszłość implantologii?

Samobieżny implant zasilany bezprzewodowo.

(fot. engineering.stanford.edu)

Jeszcze w 2012 roku mają zostać wprowadzone na rynek pierwsze urządzenia, które będą w stanie bezprzewodowo zasilać elektronikę użytkową i oświetlenie na odległość, a nie jak dotąd używane zasilanie indukcyjne. Jest to zapowiedź nadciągającej w najbliższym czasie rewolucji w implantologii.

Pierwszy zasilany bezprzewodowo implant (na fotografii), który ma poruszać się samodzielnie w naczyniach krwionośnych został opracowany przez zespół ze Stanford School of Engineering, pod kierownictwem profesor Ady Poon. Nie potrzebuje kabli i baterii, a jego małe rozmiary pozwalają na wszczepienie poprzez wstrzyknięcie.

Jest to prawdziwy przełom, powstały w wyniku rozwoju technologii bezprzewodowego zasilania. Implantu nie będzie trzeba wyciągać z organizmu w celu naładowania lub wymiany baterii, a dodatkowo akumulator, który zajmuje obecnie ponad połowę objętości całego urządzenia zostanie zminiaturyzowany (np. w rozrusznikach serca), bądź całkowicie usunięty, w przypadku implantów nie wymagających ciągłej pracy (np. wspomniane wcześniej dzieło zespołu ze Stanford).

Samo zasilanie lub ładowanie jest możliwe dzięki zastosowaniu obwodów mikrofalowych z małą antenką o rozmiarach rzędu milimetrów. Fale radiowe za pomocą których dostarczano by energię miałyby częstotliwości gigahercowe, więc chwilowe umieszczenie człowieka w ich wiązce nie miałoby szkodliwego wpływu na zdrowie.

Jedyne wątpliwości jakie pozostawia wykorzystanie tej technologii, są spowodowane wpływem wszechobecnych w naszym świecie częstotliwości, a szczególnie zwiększających swoje znaczenie częstotliwości gigahercowych. Możliwe że spowoduje to przymus wprowadzania dodatkowych obwodów, których zadaniem będzie ochrona implantu przed przeładowaniem bądź rozładowaniem w wyniku działania zewnętrznych pól elektromagnetycznych.

Źródła:

1. Bezprzewodowy system ładowania WiTricity wkrótce w sprzedaży. elektroonline.pl

2. Samobieżny, bezprzewodowa zasilany implant. Tech – WP.PL

Kategoria News | Tagi , , , | Skomentuj

Biodrukarka 3D – rewolucja w transplantologii.

Witamy w świecie science-fiction! Już wkrótce do przeszczepu nie będzie niezbędny dawca, bo potrzebny organ będzie można po prostu wydrukować.

Australijska firma Invetech zaprezentowała kolejny innowacyjny produkt, który określany jest mianem trójwymiarowej biodrukarki.  Drukarka od Invetech umożliwia umieszczenie komórek, niemal dowolnego typu, w ściśle określonym układzie trójwymiarowej przestrzeni na specjalnym szkielecie. Urządzenie ma pozwolić na odbudowę uszkodzonych lub nawet całych ludzkich organów od podstaw. Jako pierwsze tego typu komercyjne urządzenie może okazać się przełomem w transplantologii. Pierwsze seryjne egzemplarze wkrótce zostaną dostarczone do instytutów badawczych.

Jak to działa?

Działanie biodrukarki polega na drukowaniu komórek na biokompatybilnym żelu, warstwa po warstwie, nawet 2000 warstw. Dzięki interakcji między komórkami a sztucznym żelem, który naśladuje przestrzeń międzykomórkową – tak jak w organizmie – możliwe jest utrzymanie struktury.

Drukarka obecnie jest w stanie produkować arterie, które lekarze będą mogli używać w operacjach wszczepiania bajpasów i to już za około pięć lat. Na inne, bardziej złożone części ludzkiego ciała, takie jak kości, serce czy wątroba, trzeba będzie poczekać dłużej. Prócz nadziei na wielki przełom w medycynie przez skrócenie czasu oczekiwania na nowy organ dla chorego zastosowanie biodrukarek to także ogromna szansa na wyeliminowanie odrzutów. Jeśli do produkcji tkanek zastosujemy własne komórki pacjenta, zagrożenie nieprzyjęcia przeszczepu byłoby znikome.

Oprócz tworzenia tkanek lub organów, biodrukarka ma szanse sprawdzać się szczególnie przy odtwarzaniu połączeń nerwowych. W przyszłości nowa technologia może ulepszyć także stosowane już dziś przeszczepy sztucznie wyhodowanych organów. Zespołowi uczonych z Wake Forest University pod kierunkiem prof. Anthony’ego Atali, udało się niedawno wyhodować pęcherz moczowy, który dzięki drukarce możnaby wzbogacić o nerwy i naczynia krwionośne. Dzięki temu realne stałoby się implantowanie już kompletnego narządu cierpiącym na raka pęcherza.
Istnieje przekonanie, że dzięki rozwojowi nanotechnologii będziemy mogli manipulować nie tylko kroplami pełnymi komórek, co dzieje się obecnie, ale i pojedynczymi komórkami. Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy na dobrej drodze, co udowodnili brytyjscy naukowcy, drukując zespół w pełni sprawnych neuronów. To ogromna szansa na postęp w walce z chorobami takimi jak Alzheimer czy Parkinson, gdzie niezbędne są przeszczepy komórek nerwowych.

Źródła:

1. Biodrukarki 3D-całkowicie nowe spojrzenie na transplantologię, Anna Stec

2. Trójwymiarowa bio-drukarka do naprawy uszkodzonej tkanki

3. 3D Bio-printer to create arteries and organs, Darren Quick

Kategoria News | 1 komentarz

Technologia z kosmosu w codziennej medycynie

Uniwersalny czujnik do analizy biomedycznej zamyka laboratorium szpitalne w jednym urządzeniu.

W wyniku wyjątkowej współpracy między NASA Glenn Research Center i DNA Medicine Institute (DMI) opracowano mikroprzepływowe urządzenie wielokrotnego użytku, które wykonuje szybkie i tanie zliczenia krwinek oraz pomiary elektrolitów, białek i innych biomarkerów. Co niezwykle ciekawe, do badania wystarczy jedna kropla krwi. Opracowana w celu monitorowania stanu zdrowia astronauty na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i podczas długotrwałego lotu kosmicznego, ta przełomowa technologia może zostać zastosowana również na Ziemi – w punktach opieki medycznej, gabinetach lekarskich i szpitalach.

Jedna kropla krwi wystarcza do analizy chemicznej, hematologicznej i diagnostyki biomarkerów w kilka minut.
Technologia rHEALTH ma na celu zmieszczenie całego szpitalnego laboratorium badawczego w przenośnym urządzeniu. Lekarz lub pielęgniarka wykonuje test pobierając krew z palca pacjenta. Mała objętość krwi jest przekazywana do urządzenia rHEALTH (jak na rysunku).
Uniwersalny czujnik rHEALTH jest przeznaczony do wykonywania analiz krwi i płynów ustrojowych

Wewnątrz urządzenia znajduje się mikroprzepływowy chip, który zawiera małe kanały o średnicy ludzkiego włosa. Pomagają one w przepływie krwi i analizie próbek. Czujnik rHEALTH wykorzystuje własności odczynników zwanych nanostrips, pasków testowych nanorozmiarów, które umożliwią testy kliniczne. Odczyt jest wykonywany przez laserowo indukowaną fluorescencję. Cały proces od pobrania próbki krwi przez całą analizę trwa mniej niż minutę.
Spiralne kanały mikroprzepływowe wykonują całe niezbędne wstępne przetwarzanie próbki wymagane do jej analizy. Udało się to osiągnąć poprzez mieszanie i rozcieńczanie próbki krwi w zminiaturyzowanej geometrii, podczas gdy w typowych stacjonarnych licznikach krwi i analizatorach klinicznych te kroki wymagają automatyzacji oraz dużej ilości odczynników. Wykonywanie tych czynności w trybie on-chip sprawia, że testy mogą być przeprowadzane bezpośrednio w punktach opieki medycznej (bez konieczności przesyłania próbek do laboratorium). Dodatkową zaletą tej technologii jest zgodność etapów przetwarzania on-chip z geometrią przepływową chipu. Dzięki takiemu rozwiązaniu zapobiega się krzepnięciu krwi, co z kolei gwarantuje wiarygodność wyników badania.
Prototyp czujnika rHEALTH jest mały, wytrzymały i mieści się w dłoni. Wykorzystuje najnowsze osiągnięcia w dziedzinie laserów i detektorów półprzewodnikowych, co pozwala wiarygodnie analizować próbki techniką time-of-flight.

Oparta na przepływie, indukowana laserowo fluorescencja jest techniką, dzięki której użytkownik otrzymuje uniwersalną platformę do przeprowadzania wszystkich testów, czy to przeciwciał, nano strip, hematologii czy biomarkerów. System mikroprzepływowy umożliwia zastosowanie szerokiego zakresu odczynników, w tym przeciwciał, barwników fluorescencyjnych i własnościowych, nanoskalowych pasków testowych. Typowe istniejące komercyjne czujniki mogą wykonywać tylko jeden test na raz.
Urządzenie rHEALTH wykorzystuje zaawansowane przepływowe technologie wykrywania, które umożliwiają liczenie, analizowanie i mierzenie z wysokim stopniem multipleksowania szerokiego zakresu próbek. Czujnik jest w stanie wykonywać szereg analiz dla komórek, elektrolitów, biomarkerów, kwasów nukleinowych i małych cząsteczek w próbce krwi mniejszej niż 10 μl.

Źródła (tłumaczenie własne):

1. Handheld Universal Diagnostic Sensor, John H. Glenn Research Center, Cleveland, Ohio
2. The rHEALTH Sensor

Kategoria News | Tagi , , , , , , | Skomentuj

Hello World!

Witaj na stronie Biomedycznych.

Strona ta powstała w kilku celach:

1. Jako wizytówka naszego Koła, pokazując, że na co dzień interesujemy się bardzo różnorodną tematyką.

2. W celu integracji różnych środowisk, w szczególności studentów z pracownikami naukowymi, umożliwiając swobodną dyskusję w komentarzach na konkretne tematy.

3. Aby zainteresować tematyką biomedyczną jak największą ilość ludzi! Śmiało możecie śledzić nas na facebooku: facebook.com/Biomedyczni lub przez kanał rss: www.ire.pw.edu.pl/biomedyczni/?feed=rss2

Strona pozostanie jeszcze przez pewien czas w fazie beta, także prosimy o wyrozumiałość ;)

Kategoria News | Skomentuj